Wejście do nowego portu bywa najbardziej nerwową częścią rejsu. Brzeg jest blisko, miejsca ubywa, a załoga zaczyna wyciągać liny dokładnie wtedy, gdy sternik potrzebuje ciszy i dobrej obserwacji. Ten chaos można niemal całkowicie usunąć przygotowaniem.
Jeszcze kilka mil przed portem
Przeczytaj locję i aktualne komunikaty. Sprawdź kierunek podejścia, światła, głębokości, prądy, zakazy oraz numer kanału VHF. Zobacz zdjęcia lub plan mariny, ale nie traktuj ich jako aktualnej mapy. Zanotuj miejsce, w którym trzeba zmienić kurs i ograniczyć prędkość.
Zadzwoń, jeśli układ nie jest jasny
Krótka rozmowa z bosmanatem może wyjaśnić, gdzie jest wolne miejsce i z której strony podać cumy. Przygotuj nazwę jednostki, długość, zanurzenie oraz przewidywaną godzinę wejścia. Jeśli nie ma odpowiedzi, nie improwizuj w ciasnym basenie — znajdź bezpieczne miejsce na ponowną ocenę.
Pokład gotowy przed główkami
- cumy przełożone bez węzłów i gotowe po obu burtach,
- odbijacze na właściwej wysokości, zapasowy odbijacz w ręku,
- kotwica zabezpieczona, luźne liny schowane,
- załoga zna miejsce i sposób postoju,
- sternik ma przygotowaną możliwość odejścia.
Nie pozwalaj nikomu wyskakiwać na keję. Osoba z cumą schodzi dopiero, gdy może zrobić to bezpiecznie. Nogi i ręce nie są odbijaczami.
Silnik sprawdza się wcześniej
Przed wejściem uruchom napęd, sprawdź chłodzenie i krótko przetestuj bieg naprzód oraz wstecz. Jeśli żagle utrudniają obserwację lub manewr, uporządkuj je na otwartej wodzie. W porcie utrzymuj prędkość pozwalającą sterować, ale dającą czas na reakcję.
Gdy podejście przestaje się układać, odejdź i spróbuj ponownie. Drugi krąg w basenie wygląda znacznie lepiej niż ratowanie źle rozpoczętego manewru pełną mocą.
